Sztuki filmowanie

 

Interdyscyplinarność w sztuce była widoczna od niepamiętnych czasów. Już w starożytnym Egipcie tworzono rzeźby polichromowane, w średniowieczu księgi miały pięknie zdobione inicjały, bordiury, nie wspominając już o całostronicowych ilustracjach i okładkach. W baroku następuje całkowita synteza sztuk pięknych w postaci opery. Tutaj łączy się muzyka (fundament dźwiękowy), literatura (wyśpiewywane libretto), teatr (gra aktorska) i malarstwo/rzeźba (scenografia). Współcześnie ciekawym zabiegiem jest synkretyzm filmu i malarstwa. Rozpoczynając od biografii znanych twórców, poprzez pastisze, inspiracje, kończąc na kadrach filmowych, wyjętych niczym z obrazów Leonarda da Vinci.

Obszerną grupą są filmy o życiu i twórczości artystów. Do najbardziej znanych można zaliczyć „Fridę”, „Duchy Goi”, „Popiołki”, „Wejście przez sklep z pamiątkami” czy też ostatni film Andrzeja Wajdy „Powidoki”. Ciekawym przykładem będzie również film „Dziewczyna z perłą”, który jest nie tyle życiorysem Vermeera, ile historią powstania obrazu. Biografie wielu twórców są wręcz gotowymi scenariuszami filmowymi. Bohaterowie zastanawiają się nad sensem swojej twórczości, przedstawiają procesy powstawania dzieł, mimo to jednak nadal są tylko ludźmi. Ludźmi, którzy mają swoje słabości, autorytety czy miłosne uniesienia. Takie filmowe produkcje, powstające coraz częściej na przestrzeni lat, dają możliwość poznania podziwianych postaci, epok i miejsc, z którymi przyszło im się zetknąć. Uświadamiają, że często ludzie, którzy osiągnęli wielki sukces, mieli trudną drogę do pokonania.

Ciekawym zabiegiem, stosowanym w animacjach są wszelkiego rodzaje pastisze, deformacje czy przeróbki znanych obrazów. Mistrzem w ilości wykorzystanych „podtekstów artystycznych” jest znany serial „Simsonowie”, w którym odnaleziono ponad 100(!) nawiązań zarówno do sztuki dawnej, jak i współczesnej. Można zobaczyć m.in. dzieła Pollocka, Picassa, Malewicza, Seurata, Michała Anioła, grafiki Eschera czy rzeżby Caldera lub Moore’a. Zabawne jest oglądanie autoportretów Fridy Kahlo, Vincenta van Gogha czy też „Mony Lisy” Leonarda da Vinci, przekształconych na postacie charakterystyczne dla tej animacji.

Takie detale ukryte zostały również w bajce „Kraina Lodu”, gdzie pojawiają się takie obrazy jak „Huśtawka” J.H. Fragonarda czy przedstawienie Joanny d’Arc J. Gilberta. Tego rodzaju motywy to oczka puszczane w stronę dorosłego widza. Podkreślają one poczucie humoru twórców, ale jest to również chwyt psychologiczny – nawet jeśli nie zna się tytułu i autora danego dzieła, mózg pamięta, że kiedyś coś takiego widział, co wzbudza uczucie sympatii do oglądanego obrazu. Bardziej świadomy odbiorca odczuje wręcz satysfakcję z odkrytego nawiązania, będzie szukał, tropił, poszerzał wiedzę.

Inaczej wygląda sytuacja z filmem, gdzie można zaobserwować interesujące zabiegi w sposobie kręcenia bądź scenografii. Mowa tu o kadrach, które kompozycją czy perspektywą naśladują klasyczne obrazy. Najlepszym przykładem na zobrazowanie tej myśli jest „Opłakiwanie zmarłego Chrystusa (Zmarły Chrystus)” Andrea Mantegna oraz scena z filmu „Powrót” w reżyserii Andrieja Zwiagincewa. Wim Wenders scenę z „Końca przemocy” wzoruje na „Nocnych markach” Edwarda Hoppera, Christopher Nolan motyw schodów w „Incepcji” czerpie z grafiki „Wchodzenie i schodzenie” Eschera. Nie można tu powiedzieć o przywidzeniu lub nadinterpretacji. Tak charakterystyczna perspektywa, miejsce czy kompozycja musiała być zastosowana świadomie. Z przymrużeniem oka zaś można patrzeć na podobieństwo ubioru Django z filmu Quentina Tarantino do bohatera „Niebieskiego chłopca” Thomasa Gainsborougha.

Mimo że wymienione dotychczas nazwiska są zagraniczne, polska kinematografia ma również reprezentanta tej jakże ciekawej, malarskiej filmowości. Gdy patrzy się na filmy Andrzeja Wajdy, nie można pozbyć się wrażenia, że udało mu się połączyć ze sobą malarstwo i film. Kadry z filmu „Tatarak” oddają charakter twórczości Hoppera, zaś z filmu „Brzezina”- obrazy Malczewskiego, wszystko zaś przyprawione jest swojską polskością.

Przenikanie się różnych dziedzin sztuki przynosi ciekawe efekty, w końcu nie wszystko można oddać za pomocą rzeźby bądź malarstwa. Umiejętne łączenie różnych płaszczyzn stwarza atrakcyjny dla ambitnego odbiorcy przekaz. Podkreśla to wagę poszukiwania drugiego, ukrytego dna, które warto odkryć chociażby dla własnej satysfakcji.

Autor: Katarzyna Dulko, Uczennica Liceum Plastycznego w Supraślu