Piotrowicz i goście

Piotrowicz i goście
W Muzeum Narodowym w Poznaniu organizuje się wiele wystaw czasowych. Prezentowane w innej części budynku, są poświęcone jednemu, głównemu artyście lub paru osobom, które przedstawiają jeden styl.

Tym razem, wystawa nosiła nazwę „Piotrowicz i goście”. Ilość obrazów nie była przytłaczająco wielka i przemyślanie rozmieszczona. Sale ładnie zaprojektowane. Było to wygodne i przejrzyste przejście, którym muzeum może się poszczycić, gdyż w większości galerii gubię się.

Jeśli mowa o samym malarzu, bez którego wystawa ta nie istniałaby, jest także grafikiem i rysownikiem. Jednakże, nie przedstawia on mojego ulubionego stylu. Wręcz przeciwnie, nie przepadam za takim malarstwem, albowiem lubię dzieła, w które artysta musiał włożyć wiele czasu i pracy. Przy obrazach Piotrowicza niestety tego nie czułam. Chociaż są iście pomysłowe, kreatywne i interesujące. Bardzo podobało mi się przekładanie znanych obrazów, takich jak obrazy Velazqueza czy Goi, na swoją własną interpretację. Można się w nich doszukać wiele podobieństw, chociaż są tak bardzo inne. Kolejnym aspektem, który przypadł mi do gustu, jest namalowanie na obrazie artystów malujących obrazy. Naprawdę ciekawe odzwierciedlenie rzeczywistości. Jednakże nadal obrazy te za bardzo przypominają rysunki mojego siostrzeńca. Może jestem ignorantem niedoceniającym sztuki nowoczesnej, lecz właśnie takie jest moje zdanie.

Dla przykładu mogę podać obraz, który tak jak u Velazqueza ma pokazywać „Panny dworskie”. To odzwierciedlenie mnie zaintrygowało i doszukiwałam się podobieństw na tym kolorowym i oryginalnym dziele. Natomiast za przykład malarstwa, za którym nie przepadam mogę podać każdy obraz, na których twarze postaci składają się z dwóch kropek i idealnej kreski tworzącej uśmiech. Rozumiem, że to miało być specjalnie. Jest to całkowicie zaplanowane działanie, ale – tak jak już wspominałam wyżej – jestem obojętna na takie rzeczy, które przypominają mi rysunki dzieci. O ile lubię abstrakcje, które bywają po prostu estetyczne i interesujące, a także często wymagają od autora dużych umiejętności, czasu i precyzji, o tyle postacie narysowane kredkami „byle jak” nie są nawet w granicach mojego zainteresowania.

 

Autor: Joanna Woźniak, Liceum Plastyczne w Poznaniu